0
0
0
Dowcipy Weasleyów [2]


[Lekko zmęczony Dyrektor potarł swoje skronie, miętoląc w dłoni pomarańczowy papierek, który przed chwilą przyniosła mu sowa. Niestety, nie spotkał się z Weasleyami, tak jak miał to w zwyczaju, więc musiał zdobyć zadanie innym sposobem. Cóż, było mu z tego powodu trochę przykro, ale i on, i Bracia nie mieli wiele czasu. On siedział całe dnie w papierkowej robocie, natomiast Weasleyowie uwijali się ze swoim sklepem. Mężczyzna wstał powoli od biurka, wiedząc, że nie może siedzieć i patrzeć się w ścianę wiecznie - bądź co bądź, szkolne towarzystwo czekało. Pora na przechadzkę w stronę słupa ogłoszeń…]

Droga Społeczności!

W moje ręce trafiło kolejne zadanie od Braci Weasley, tym razem trochę później, niż zawsze - tygodniowe opóźnienie sprawia, że widzimy się dziś, a za tydzień - znów! Ale do rzeczy… Waszym zadaniem jest rozpoznanie przedmiotu ze sklepu Weasleyów, który pojawia się w wstawce klimatycznej poniżej.

Klimatyczny opis

[Tego dnia Adeline chodziła po Instytucie niezwykle nabuzowana. Bez przerwy chichotała złowieszczo pod nosem i szeptała do swoich przyjaciół, zdradzając różne, misterne plany. Gdzie się ją widziało, tam czuło się też podejrzaną atmosferę. Społeczność raczej unikała dziewczyny, bojąc się lekko tego, co chciała zrobić. Niestety, Elijah, który właśnie wracał z lekcji stażowej, nie miał pojęcia o humorze i zachowaniu Adelinki. Chłopak spotkał ją niedaleko łazienki prefektów, chciał się nawet przywitać, ale nie zdążył się nawet dobrze zastanowić! Wokół dziewczyny nagle zaczęły wystrzeliwać promienie kolorowego ognia, a wokół nich masa dymu. Wyglądało to tak, jakby właśnie wypuściła skądś opętane zimne ognie! Opętane, bo wylatywały na wszystkie strony, a wybuchając, układały się w przeróżne kształty. Ziemia, łabędzie, nóż do stabowania… Takie tam. Nic nie ustawało, a chłopak zaczął być poważnie przerażony - nie dość, że robiły hałas, to były nieprzewidywalne. Cały obraz nabierał grozy przy akompaniamencie wesołego śmiechu Panny Blivar. Postanowił wyjąć różdżkę, wiedząc, że takie zabawy raczej nie są dozwolone na terenie Koldovstoretz. Rzucił zaklęcie znikania, aczkolwiek… Wydarzyła się odwrotność. Ilość zimnych ogni podwoiła się, ba, przybrały na sile, a on przykuł uwagę roześmianej dziewczyny.] Co do… [Mruknęła pod nosem, przełykając ślinę. Nie tak miało być... Podbiegła do Stażysty i złapała go za rękaw, ciągnąc w przeciwną stronę korytarza.] Uciekamy, zanim dorwie mnie mój Opiekun, a potem cały sztab Władz! Tylko cicho, nic nie widziałeś! [A chłopak, wciąż lekko oszołomiony, przeklął w głowie. Dobrze, że uciekli, bo chwilę później z oddali usłyszeli zdenerwowany głos któregoś z Włodarzy szkoły...]

Co takiego wykorzystała Adeline? Jaki to przedmiot z Sklepu Braci Weasley? Swoje odpowiedzi koniecznie ślijcie na moją sowę (leygrenouille@gmail.com) do 21 maja, godziny 23:59. Powodzenia!

Z wyrazami szacunku,

Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności
Jak wyłączyć cookies?
Cyberbezpieczeństwo
ROZUMIEM