0
0
0
Dowcipy Weasleyów [3]


[Roześmiany i uśmiechnięty od ucha do ucha Anthony szedł korytarzem Instytutu, wciąż z niedowierzaniem kręcąc głową. Wizyta z Braćmi Weasley rozbawiła go na tyle i dała tak dużo pozytywnej energii, że na usta każdego kto go widział od razu wpływał uśmiech. No cóż, Weasleyowie już chyba to do siebie mieli, że wyciągali z wszystkich to, co najlepsze. Dyrektor wziął głęboki wdech, docierając do tablicy ogłoszeń. No, już, spokój, bo z jego astmą jeszcze chwila i by się udusił. Mężczyzna rozwiesił lśniący pomarańczowy pergamin i wrócił do swojego gabinetu, aby zająć się resztą obowiązków, tym razem z nowymi pokładami siły.]

Droga Społeczności!

Tak jak wspomniałem tydzień temu, widzimy się wcześniej, niż zazwyczaj! Przychodzę do Was z kolejną zagadką przygotowaną przez Braci Weasley! Z ostatnią poradziliście sobie świetnie, a więc wierzę, że i ta pójdzie Wam równie dobrze. Wszystko poniżej!

Klimatyczny opis

[Wicedyrektorka Parthenopê siedziała przy stole rady pedagogicznej w Wielkiej Sali, jako jedna z ostatnich biorąc udział w kolacji, która odbywała się codziennie pod koniec dnia. Oprócz niej, jadło jeszcze kilku Adeptów z różnych Sądów, ale żaden członek rady pedagogicznej. Kobieta nie skupiała się szczególnie na nikim, wierząc, że lepiej jest patrzeć do swojego talerza. Jednak gdzieś kilka metrów od niej, przy stole Vodioru siedziała Panienka Snow, tegoroczna Reprezentantka Instytutu. Skończyła ona właśnie jeść i wstała, można było pomyśleć, aby wrócić spokojnie do dormitorium. Jednak nie! Dziewczyna po cichu przeszła kilka kroków, aż tu nagle, bah! Rzuciła na podłogę przed siebie tajemniczy… Instrument? Klakson? Coś kulistego, miało to malutkie nóżki i wyglądało komicznie, ale… Po chwili podskoczyło i przeszło kilka metrów do przodu, praktycznie pod stół nauczycielski. Momentalnie zaczęło wydawać z siebie wielki hałas, tak, że uszy pękały! Jakby tego było mało, z urządzenia wydobywał się brzydki, czarny dym. Eileithyia od razu skupiła calutką swoją uwagę na kulistym cośku, będąc lekko przestraszoną, a zarazem zdenerwowaną. Nie zauważyła nawet, gdy Annabeth ściągnęła ze stołu dwie butelki z przeźroczystym napojem, prawdopodobnie… wodą, taką można mieć nadzieję. Członkini Władz od razu zajęła się rozbrajaniem przedmiotu, który podłożył jej zdaniem jakiś dowcipniś, a Pierwszoroczna w podskokach zmykała do Izby Reprezentantów. Co Ci Reprezentanci mają w głowach... Szykuje się armagedon.]

Czego takiego użyła Annabeth? Jaki to przedmiot ze sklepu Braci Weasley? Swoje odpowiedzi ślijcie na moją sowę (leygrenouille@gmail.com) do 28 maja, godziny 23:59. Nie zapomnijcie podpisać się imieniem i nazwiskiem oraz sądem/funkcją. Powodzenia!

Z wyrazami szacunku,

Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności
Jak wyłączyć cookies?
Cyberbezpieczeństwo
ROZUMIEM