0
0
0
Dowcipy Weasleyów


[Młoda kobieta stojąca na skraju zamku wpatrywała się w gołe niebo, na którym właśnie zachodziło. Nocne niebo zawsze ją fascynowało i często żal było tego, że nie miała czasu zostać Stażystką z Astronomii - przecież zdała ten przedmiot na Wybitny, ale... hm. Postanowiła przysiąść na chwilę aby odpocząć. Była zimna noc i brunetka nie mogła się skupić na niczym. Rozpraszało ją pohukiwanie sowy, odgłos spadającego śniegu, lisy wędrujące na polowanie i wiele innych czynników, których nie potrafiła nazwać. Mimo tego - dalej trzymała w swoich dłoniach pergamin, który co chwilę kurczowo ściskała, żeby wydobyć z niego choć trochę ciepła. Była zmęczona i miała dużo do roboty, ale musiała to zrobić. Jeśli są obowiązki, to wymaga je zrobić... ale Eileithyia musiała przyznać, że o dzisiejszych Dowcipach Weasleyów zapomniała. I wybrała się w nocy na spacer po błoniach, gdy do jej uszu dobiegały jeszcze odgłosy z prowadzących w pubie Alkoholi.]
 

DRODZY DOWCIPNISIE!

 
Wiem, że godzina już późna i na dworzu jedyne, co słychać, to pohukiwanie sów lub imprezy z dormitorium jakiegoś Sądu, ale zło nigdy nie śpi! Ciemno już, ale wierzę, że każdy z Was trzyma się dzielnie i czeka na Dowcipy. Dowcipy Weasleyów - zabawa cykliczna, która pojawia się na stronie szkoły co dwa tygodnie. Dzisiaj mam dla Was dość miłą zagadkę, żeby rozgrzać Wasze głowy!
 
Klimatyczny opis
 
Maya nigdy jakoś wyjątkowo nie pałała sympatią do nauczycielki Smokologii - sama nie wiedziała dlaczego. Przecież nie miała z nią nigdy lekcji, więc dlaczego tak bardzo jej nie lubiła? Ach, tak. Teraz sobie przypomniała. W zamku urządzono dzień żartów - 24 godziny, podczas których każdy mógł sobie sprawiać niewinne żarty i Władze śmiały się z nich razem ze społecznością (no chyba, że ktoś wrzucił petardę do jakiegokolwiek gabinetu). W oko Evanlyn wpadła wtedy Maya - cicha, miła i przyjemna uczennica. Dzień już dobiegał końca, a Adeptka siedziała spokojnie przy biurku w Pokoju Wspólnym Krovidite. Była pewna, że już nic się jej nie stanie - słońce chyliło się ku zachodowi, a ona nie oberwała żadnym żartem, więc najwyraźniej udało się jej przeżyć ten dzień bez problemów. Jakie było jej zdziwienie, gdy w pokoju magicznie znalazły się zimne ognie - głośne, jasne i w kształcie smoka... Maya aż podskoczyła ze strachu! Prawie każde zaklęcie jedynie dodawało mocy tym zimnym ogniom, więc pierwszoroczna była zmuszona do poczekania na profesor Zaklęć. Nawet nie zdążyła napisać eseju z Przemian na jutro... ale nawet wtedy była w stanie usłyszeć złośliwy śmiech, zapewne profesorki... Smokologii? Już ona się z nią policzy!
 
Czego użyła Evanlyn, żeby sprawić psikusa dziewczynie? Swoje odpowiedzi kierujcie na moją sowę (miadarkwitch1900@gmail.com) do 16 października do północy.
Trzymajcie się,

Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności
Jak wyłączyć cookies?
Cyberbezpieczeństwo
ROZUMIEM